Z ŻYCIA PWENEJ RODZINY

Rozmowa z Marzeną Rogalską i Tomaszem Kamelem w Pytaniu na Śniadanie przypomniała mi początki choroby jednego z moich Pacjentów. Opisana poniżej sytuacja wyczula, aby te dziwne, zagadkowe, jakoś intuicyjnie niepokojące sytuacje skonsultować ze specjalistą.

Przedstawiam część historii starszego małżeństwa, Pani Jadwiga i Pana Jana. Choroba Alzheimera rozwijała się u Pana Jana bardzo powoli i podstępnie. Oto jak opisuje to Pani Jadwiga:

„Na początku mąż zachowywał się jakoś dziwnie. Któregoś dnia poszedł do sklepu i nie przyniósł masła, pomimo tego że kupuje je już od lat za każdym razem, kiedy robi zakupy. Zdziwiło mnie to. Poprosiłam, żeby poszedł raz jeszcze. Zaczął denerwować się, że musi w kółko chodzić. Nie odzywał się przez cały dzień, aż do wieczora. Wspólnie oglądaliśmy w telewizji „Taniec z gwiazdami” – bardzo lubię ten program, w przeciwieństwie do męża. Tuż przed ostatnim tańcem zadzwonił telefon i wyszłam z pokoju odebrać, kiedy wróciłam mąż zdążył już przełączyć kanał.

Zapytałam – Kto wygrał?

Usłyszałam – Ale w czym?

W tańcu z gwiazdami – powiedziałam.

Mąż wzruszył ramionami, mówiąc: Jakim tańcu? Znowu robisz ze mnie głupka! Daj mi święty spokój!

Zdenerwowałam się wtedy, że jest taki złośliwy i wyszłam z pokoju. Zupełnie nie rozumiałam jego zachowania. Stał się nerwowy, nieprzyjemny… Kiedyś wybrał się do kolegi na drugą stronę Warszawy. Tak jak od lat i tym razem pojechał metrem. Zadzwonił do mnie po wyjściu z metra i z drżeniem w głosie powiedział, że chyba źle wysiadł, nie wie, gdzie jest. Pokierowałam go przez telefon, jak dotrzeć do kolegi. Po godzinie jednak wrócił do domu. Nie dotarł… Zastanawiałam się, co się z nim dzieje. Jakiś roztargniony, poddenerwowany. Nic mu nie mogłam powiedzieć, bo zaraz krzyczał, żebym dała mu spokój. Ja też zaczęłam się denerwować, ale nic nie mówiłam. Nie mogłam spać. W nocy rozmyślałam, a w ciągu dnia obserwowałam zachowania mojego męża. Dużo się kłóciliśmy. On uważał, że stale coś mu wmawiam, używam jego przedmiotów. Wtedy nie szło wytrzymać, chciałam go zostawić, on większość czasu spędzał w swoim pokoju, a ja często wychodziłam z domu, żeby z nim nie przebywać. Wydawało mi się, że na starość tak się zmienił. Teraz już wiem, że był to początek choroby… Podstępny, wtedy niezauważalny. Z czasem musiałam przewartościować swoje marzenia, plany na wspólną starość.

Choroba Alzheimera znacząco wpływa na wszystkich członków rodziny, mimo iż choruje tylko jedna osoba. Zajmując się pacjentem z zespołem otępiennym, wiele sytuacji powoduje napięcie i stres nie tylko u chorego. Starając się sobie z nim radzić, budujemy różnego rodzaju strategie i postawy wobec choroby. Stale pojawia się potrzeba uczenia się kolejnych jej etapów, możliwych zachowań chorego, adekwatnego reagowania. Zmiana często także dotyczy sposobu komunikacji oraz akceptacji nowych ról przez wszystkich członków rodziny i nadania im nowych znaczeń. Dlatego właśnie leczeniu podlega nie tylko sam chory, ale też wszyscy członkowie rodziny jako systemu naczyń wzajemnie ze sobą powiązanych i wpływających na siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *